JEDNYM ZDANIEM:
Urodziłam się: 13 marca 1985 roku
Jestem: wioślarką, z wykształcenia psychologiem
Mieszkam: w Poznaniu
Rodzina: daje mi ogromne wsparcie, bez tego już wielokrotnie bym poległa
Lubię: zieloną herbatę z mlekiem
Nie cierpię: prasować i prać ręcznie (patrz. zgrupowania)
Mam słabość do: książek, kupuję "na zapas" i nie nadążam z czytaniem. Kiedyś przyjdzie taki czas, że usiądę w bujanym fotelu i nadrobię zaległości.
Chciałabym: w przyszłości założyć szczęśliwą rodzinkę i robić rzeczy niezwykłe
Jestem: wioślarką, z wykształcenia psychologiem
Mieszkam: w Poznaniu
Rodzina: daje mi ogromne wsparcie, bez tego już wielokrotnie bym poległa
Lubię: zieloną herbatę z mlekiem
Nie cierpię: prasować i prać ręcznie (patrz. zgrupowania)
Mam słabość do: książek, kupuję "na zapas" i nie nadążam z czytaniem. Kiedyś przyjdzie taki czas, że usiądę w bujanym fotelu i nadrobię zaległości.
Chciałabym: w przyszłości założyć szczęśliwą rodzinkę i robić rzeczy niezwykłe
OD POCZĄTKU:
Jestem córką Małgorzaty i Romana - wspaniałych rodziców, którzy zaszczepili we mnie nie tylko miłość do sportu, ale także do muzyki. Jako dziecko tańczyłam w zespole ludowym, uczyłam się tańca towarzyskiego, gry na gitarze, przez 5 lat śpiewałam w chórze.
Swoją sportową przygodę zaczęłam od koszykówki i byłam raczej przeciętną zawodniczką. Na meczach drużyny UKS Maczki-Basket większość czasu z pokorą "grzałam ławkę". Traf chciał, że szkoła podstawowa do której uczęszczałam (SP 20) zgłosiła swój udział w międzyszkolnych zawodach na ergometrze wioślarskim. Kilka zajęć w klubie KS Posnania wystarczyło, bym dała się namówić na trening wioślarski. Co ciekawe osobą, z którą wówczas rozmawiałam jest mój obecny trener w klubie i w kadrze trener Przemysław Abrahamczyk.
W tamtym czasie niemal jak cień chodziłam za moim starszym bratem Marcinem - był moim idolem, towarzyszem zabaw i … trenował wioślarstwo. Oczywiste że i ja chciałam, niestety on niekoniecznie ; -) W związku z tym przygodę wioślarską rozpoczęłam nie w Polonii, a po sąsiedzku właśnie w klubie Posnania. Przez jakiś czas trenowałam jednocześnie oba sporty, z czasem jednak wioślarstwo stało się numerem 1 i tak jest do dziś.
Swoją sportową przygodę zaczęłam od koszykówki i byłam raczej przeciętną zawodniczką. Na meczach drużyny UKS Maczki-Basket większość czasu z pokorą "grzałam ławkę". Traf chciał, że szkoła podstawowa do której uczęszczałam (SP 20) zgłosiła swój udział w międzyszkolnych zawodach na ergometrze wioślarskim. Kilka zajęć w klubie KS Posnania wystarczyło, bym dała się namówić na trening wioślarski. Co ciekawe osobą, z którą wówczas rozmawiałam jest mój obecny trener w klubie i w kadrze trener Przemysław Abrahamczyk.
W tamtym czasie niemal jak cień chodziłam za moim starszym bratem Marcinem - był moim idolem, towarzyszem zabaw i … trenował wioślarstwo. Oczywiste że i ja chciałam, niestety on niekoniecznie ; -) W związku z tym przygodę wioślarską rozpoczęłam nie w Polonii, a po sąsiedzku właśnie w klubie Posnania. Przez jakiś czas trenowałam jednocześnie oba sporty, z czasem jednak wioślarstwo stało się numerem 1 i tak jest do dziś.
MOJE PASJE:
Po maturze zdecydowałam się przystąpić do egzaminów na studia psychologiczne, bo kierunek był „modny” i wybierała się tam moja „koleżanka z ławki”. Dziś jestem szczęśliwą absolwentką Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, a pomysł by rozwijać się dalej w kierunku psychologii sportu jest już lepiej przemyślany. W wymiarze, w jakim dalszy rozwój zawodowy nie koliduje ze sportowymi celami, staram się to robić. Specjalizuje się w psychologii sportu, jestem Akredytowanym Psychologiem Olimpijskim i jednym z trenerów w projekcie "Silna i odporna psychicznie Kadra Londyn 2012".
Wiedza uzyskana na studiach, przy okazji szkoleń i kursów psychologicznych pozwoliła mi stać się lepsza zawodniczką. Teraz wspominam z uśmiechem sytuację, kiedy jako młoda koszykarka wchodziłam na boisko a stres sprawiał, że nie wiedziałam na który kosz mam właściwie rzucać. Mam wrażenie, że sportowo dojrzałam - nauczyłam się lepiej zarządzać swoimi emocjami, uwagą, jestem bardziej świadoma swojego ciała, myśli.. itd. Mimo to, wiem że to początek drogi; za każdym razem kiedy kończę sezon zadziwia mnie jak wiele nowego znów wnosi.
Obecnie sport absorbuje większość mojego czasu i jest mi z tym dobrze. Cieszę się, że udaje mi się utrzymać pewien poziom, z sentymentem patrzę na poprzednie lata i … chcę więcej, lepiej, szybciej :-)
Wiedza uzyskana na studiach, przy okazji szkoleń i kursów psychologicznych pozwoliła mi stać się lepsza zawodniczką. Teraz wspominam z uśmiechem sytuację, kiedy jako młoda koszykarka wchodziłam na boisko a stres sprawiał, że nie wiedziałam na który kosz mam właściwie rzucać. Mam wrażenie, że sportowo dojrzałam - nauczyłam się lepiej zarządzać swoimi emocjami, uwagą, jestem bardziej świadoma swojego ciała, myśli.. itd. Mimo to, wiem że to początek drogi; za każdym razem kiedy kończę sezon zadziwia mnie jak wiele nowego znów wnosi.
Obecnie sport absorbuje większość mojego czasu i jest mi z tym dobrze. Cieszę się, że udaje mi się utrzymać pewien poziom, z sentymentem patrzę na poprzednie lata i … chcę więcej, lepiej, szybciej :-)