Magdalena Kemnitz - Oficjalna Strona Internetowa - Wicemistrzyni Świata 2009 - Wicemistrzyni Europy 2010 - SPONSOR OSADY - Wielkopolska Spółka Gazownictwa
  • Strona główna
  • O mnie
  • Wioślarstwo
  • Osiągnięcia
  • Zespół
  • "CO U MNIE?"
  • Kalendarium
  • Multimedia
    • Galeria
      • Video
      • Linki
      • Kontakt
      -28 06/02/2012
      0 Comments
       
      Cześć. Temperatura od kilku dni spadła do ponad -30 w nocy. Śnieg zrobił się wyjątkowo niewdzięczny. Mam wrażenie, że wręcz tępy - nawet z górki trzeba pomagać sobie kijkami, by nie stanąć. Wczoraj przyjechało kilkanaście osób – grupa kobiet wagi otwartej, mężczyzn wagi lekkiej i krótkich wioseł. Przesiedliśmy się do większych stołów (kelnerzy wyglądają na zagubionych). 
      Z zabawnych historii... kilka dni temu najmłodszy z kelnerów tłumacząc nam jakie mięso możemy wybrać na obiad, nie mógł przypomnieć sobie odpowiedniego słowa. Zaproponowałyśmy z Jaclyn, by pokazał – pokazał indyka :- ). 

      Picture
      Picture

      Dzisiaj wychodząc na poranny trening cześć grupy zanotowała  -26 stopni Celsjusza. My miałyśmy w planie mocny trening na ergometrze - 15 minutowe odcinki, które kończyłam z kosmicznym tętnem 191, 195, 196 uderzeń/minutę. 

      Mocno, jednak zdaję sobie sprawę, że nasza „pierwsza forma” ma przyjść na kwalifikacje już w maju. Zresztą „Trener ma zawsze rację” ;-). Po południu 1h 40 minut biegu. Mam swój patent na utrzymanie odpowiedniej temperatury. Tak więc poza szybkim przebieraniem nogami i dodatkową warstwą rzeczy i kremem na mróz z filtrem, gorąco polecam kominiarkę. Wygląda naprawdę średnio, bo zamarzają rzęsy i brwi, ale w tej temperaturze jest mi to obojętne, a co najważniejsze – jest ciepło!!
      Picture

      Minęło już 13 dni..
      - Mam ogromną ochotę na polską kuchnię np. ziemniaki.. takie po prostu kilka nudnych ziemniaków (tutaj są frytki, talarki, kosteczki, z grilla, smażone..). Do tego świetnie pasowałby zraz wołowy i marchewka z groszkiem.


      - Każdej z nas coś dolega.. Ja borykam się, najprościej mówiąc, ze sporadycznym bólem lewej, dolnej części twarzy – jaka jest tego przyczyna dowiem się, mam nadzieję, po powrocie do Polski. Na szczęście nie przeszkadza mi on realizować treningów. Dziś nasz fizjoterapeuta – Kuba wymyślił okłady z borowiny. Nałożył mi na twarz brązową, gorącą papkę, na to folię, w której wyciął małe dziurki (na szczęście!) i jeszcze ręcznik dookoła. I tak miałam leżeć aż błotko ostygnie. 

      Picture

      Drugi z fizjoterapeutów - Wojtek zasugerował, bym dawała co trzy minuty znać palcem, że żyję :).

      Trzeba też dodać, że pokój masażystów zawsze przyciąga wielu ludzi (po masaż, po plaster, po zabieg, pogadać). Trudno mi było mówić, tymczasem kolejni goście pytali co mi się stało?. Jak dobrze pamiętam były takie wersje: „Oparzyłaś się?”, „Coś Ci wyszło na twarzy?”, „Odmroziłaś sobie twarz?”… a Kuba beznamiętnie odpowiadał: „Spa”. Ale już dziś nie bolało i chyba nie zdąży. 


      Add Comment
       
      ŚRODA W LIVIGNO 01/02/2012
      0 Comments
       
      Minął tydzień. Coraz częściej zaczynam myśleć (poza moimi bliskimi) o nadchodzących pierwszych kilometrach na wodzie. 19 lutego wylatujemy do Portugalii, tam już ze sportów zimowych przerzucimy się na prawdziwe wioślarstwo.

      Cieszę się, bo mimo całej sympatii do urozmaiconej formy treningów zimą.. nie lubię nart biegowych. Tak już mam. Ostatnio próbując urozmaicić dwugodzinny trening zboczyłam na trasę czerwoną (czyli o zwiększonym stopniu trudności- czerwony kojarzy mi się z krwią). Wspięcie się na szczyt nie stanowiło takiego problemu jak zjazd, tym bardziej, że ten był wąski i kręty, a po prawej stronie mogłam przez łzawiące oczy dostrzec (jak sądzę) lodowaty strumyk. Zjazd zakończył się sukcesem, spore emocje. Postanowiłam na jakiś czas kręcić się po niebieskich trasach ;-).

      Trenujemy dwa razy dziennie. Wyjątkiem jest środa i sobota, kiedy to po porannym treningu jesteśmy „wolne”. Przecięty trening trwa 100 – 120 minut. Do tej pory rekord padł dwa dni temu, kiedy spaliłyśmy na treningach około 2000 kalorii + 1800 kalorii (wartości jaką zużywa przeciętna kobieta w moim wieku, moim wzroście i wadze).

      Wspominałam, że dużo tu Polaków. Ostatnio wracając autobusem z basenu przysłuchiwaliśmy się rozmowie polskiej rodziny. Główną bohaterką była mała dziewczynka upakowana w narciarskie ciuchy i najwyraźniej za ciasne buty. Jęczała przez kilka przystanków, że boli, uciska.. po czym zniecierpliwiony Tata przemówił: „Co wymyślasz, one są po prostu DOPASOWANE! ”. Ciekawe jak długo jeszcze będą tu na tych wspaniałych narciarskich wakacjach :-)

      PS. Trener sugeruje, że chodziło nie o buty, ale o kask!!!

      Add Comment
       
      ROZRYWKA I DUTY FREE (czyli Włochy cz1) 27/01/2012
      0 Comments
       
        Kilka dni temu małą grupą (4 zawodniczki, trener i fizjoterapeuta) wylądowaliśmy w Zurychu. Dalej ze Szwajcarii przemieszczaliśmy się busem w kierunku Livigno. Po drodze przebijaliśmy się przez liczne tunele, jeden z nich pokonaliśmy razem z innymi samochodami na platformach i torach. Jak doczytałam później był to tunel Munt La Schera ważny dla rozwoju Livigno jako ośrodka narciarskiego i centrum sportów zimowych. Podobno wcześniej tj. przed 1964 rokiem, Livigno było przez ponad 9 miesięcy w roku odcięte od świata.
      Picture
      Od lewej Agnieszka Renc, Weronika Deresz, ja i Jacyn Halko
       

      Tytułowe „rozrywka i zakupy duty free” to jeden z opisów tego miejsca. Livigno bowiem znajduje się w obszarze dawnej strefy wolnocłowej. Ceny w sklepach są bardzo korzystne, zdążyliśmy już to pobieżnie sprawdzić  ;-).
      Picture

      Livigno posiada 35 wyciągów narciarskich i zróżnicowane trasy o łącznej długości 115km. To, co dla nas ważne, to również spora ilość świetnie przygotowanych tras na narty biegowe i do tradycyjnego biegania oraz wysokość (ok. 1800 m n.p.m.).

      Na siłownię dojeżdżamy lokalnymi autobusami, w tym samym miejscu jest też basen pływacki.
      Picture
      Czekając na autobus..



      Z Polski busem dostarczono nam narty biegowe, nowe ergometry, materace, tzw. „berety”, „fasolki”, „trickboard’y” oraz piłki do ćwiczeń, ciężarki i sztangi (by zbudować na siłowni nasze nieodzowne ćwiczenie - dociąganie do deski). Tak więc mamy tu wszystko, co być powinno a nawet więcej. 
      Picture
      Specjalne trasy dla amatorów szybkiej jazdy

      Miasteczko jest bardzo klimatyczne, dużo kościołów i kościółków, ciekawa architektura  i malunki na budynkach. Są też rzeźby lodowe oraz miejsce gdzie można wypożyczyć skutery śnieżne, pojeździć na koniu lub wynająć sportowe auto - Subaru Imprezę lub Mitshubishi Lancer Evolution i pojeździć po oblodzonych drogach Livigno.


      Picture
      Jeszcze o kuchni… Jemy we włoskiej restauracji codziennie na obiad i kolację mamy do wyboru kilka zestawów. Śniadanie jest również imponujące. Jedzenie jest naprawdę smaczne, dobrze podane, a obsługa popisuje się przed nami znajomością polskich słówek („Dobzie?”, „Dla Pani” – stosowane też przy podawaniu talerza osobom płci męskiej ;-D). 

      Picture
      Z Agnieszką po treningu na siłowni ;-)

      W Livigno niemal co krok można usłyszeć polski język, najwyraźniej polscy turyści / narciarze również polubili to miejsce. W hotelu i sali ćwiczeń spotykamy niemieckich kolarzy, na siłowni włoskich wioślarzy, a na nartach doktor widział znaną włoską biegaczkę -Mariannę Longa. 


      Czekamy więc na szerszą reprezentację wioślarzy, którzy dołączą 5 lutego. Nie będziecie zawiedzeni ;-)
      PS. To był najdłuższy wpis jaki stworzyłam, gratulację dla wytrwałych :-)
                                                                                                       Pozdrawiam, Magda
      Add Comment
       
      SZKLARSKA PORĘBA, DNI OSTATNIE 16/01/2012
      0 Comments
       
      Picture




      Do dzisiejszego wpisu załączam kilka zdjęć z wczorajszego biegu. 

      Picture

      Wrażenia? ... 
      Dystans pokonałam w czasie 1h 17 min i 28 sekund. Na pierwszych kilkudziesięciu metrach zażarta walka o jak najlepszą pozycję. Byłam mocno skupiona, ktoś deptał mi po nartach, ja deptałam innych, stykały się kijki. 

      Z tego zamieszania ktoś stracił równowagę i zrobił się mały „kocioł”, okazuje się, że potrafię szybko się podnieść ;-). Dopiero, kiedy bieg się rozciągnął zaczęłam się zastanawiać nad rytmem i oddechem. 
      Picture


      Zajęłam 4 pozycję wśród kobiet. Duże emocje, pozytywny wysiłek. Polecam!

       
      Po południu godzina na ergometrze, dziś powtórka z nart (tym razem 2h) i wolne popołudnie, którego zdecydowanie już potrzebowałam. 


      Moje muzyczne odkrycie wczorajszej nocy Rika Maisey.

                         Pozdrawiam, Magda

      Add Comment
       
      BIEG TYSIĄCLECIA 15/01/2012
      0 Comments
       
      Dzisiaj część zawodników zdecydowała się wziąć udział w Biegu Tysiąclecia, zaliczanym do klasyfikacji generalnej cyklu Salomon Nordic Sunday. Będziemy się ścigać na nartach biegowych. Można było wybrać styl (klasyczny/ dowolny) i dystans mini lub mega. Wybraliśmy dystans mega czyli 18,6km i styl dowolny. Start o 11:15. Lista zgłoszonych pod adresem >> .

      Opis trasy: Start na Polanie w stronę strzelnicy, za strzelnicą w prawo, krótki odcinek prosto, w prawo na drogę w lesie i na Górny Dukt (Wołga). Na pierwszym skrzyżowaniu (pkt 19) w lewo w TVP Polonia. Na kolejnym skrzyżowaniu (pkt 14a) prosto do skrzyżowania pod Krogulcem (13). Tu w prawo do pkt 24 i w prawo do Rozdroża pod Cichą Równią. Dolnym Duktem do mety (lub na drugie okrążenie).

      Mało mi to mówi, więc będę biec za ludem :-). Zresztą trochę nas jest więc będzie dobrze. Z kobiet pobiec zdecydowała się tylko Weronika Deresz, Agnieszka wsparła mnie smarem do nart.

      Dostałyśmy piękne koszulki, mój numer, to 545.
      Więcej informacji na stronie pod adresem >>.

                                     Trzymajcie kciuki za bezpieczny, pełen wrażeń (i szybki) wyścig !!
                                     Pozdrawiam, Magda
      Add Comment
       
      SZKLARSKA PORĘBA, ZGRUPOWANIE DRUGIE, CZĘŚĆ PIERWSZA. 11/01/2012
      0 Comments
       
      Zakończył się nasz „tydzień testowy” w Szklarskiej Porębie. Pozostało jeszcze osiem dni treningów tutaj. Jest dużo śniegu, dużo ludzi, dużo treningów ale też dużo dobrego jedzenia :-). 

      Co do testów: zaczęłyśmy od ergometru - 60 minut maksymalna moc na tempie 22, potem był sprawdzian 10 chwytów, z których liczył się ten najmocniejszy, następnie 60 sekund na maxa, w międzyczasie sprawdzian siły maksymalnej dociąganie do deski i wyciskanie. Poniedziałek rozpoczęłyśmy sprawdzianem 6km na ergometrze, a dziś już „prawie” ostatni test na 2km. Pod koniec zgrupowania jeszcze 7 minut dociągania do deski. Oczywiście wszystko opatrzone dobrą rozgrzewką i jeszcze dłuższym „rozwiosłowaniem”.

      W międzyczasie byłyśmy kila razy po 2h na nartach biegowych. Doceniłam różnicę „narty posmarowane” a „narty nie posmarowane”. Wyjeździłam dłuższy dystans niż wcześniej, a komfort treningu najwyraźniej rośnie wraz z ilością zrobionych kilometrów.

      Kilka dni temu odwiedziłam Harrachov’a i kupiłam cały worek czeskich czekolad. Zapasy szybko topniały, tym bardziej, że pokój dzielę z trzema amatorkami czekolady, a sprawdziany stanowiły świetne wytłumaczenie otwierania kolejnych tabliczek. Jutro ważenie :-/..
      Picture
      Od prawej: Agnieszka Renc, Jaclyn Halko, mały Arek Renc, Monika Kowalska (fot. Weronika Deresz)
      Na koniec jeszcze cytat Anthony’go de Mello: 
      „Dobry sposób na przebycie większej odległości w krótszym czasie, to iść szybciej”. Banalne, muszę o tym pamiętać.

                                                                                       Pozdrawiam, Magda
      Add Comment
       
      PRZEDŚWIĄTECZNY CZWARTEK 22/12/2011
      0 Comments
       
      Jedną ręką przekładając moje pierwsze w życiu krokiety oglądam Titanica. Smutna ale i piękna historia. Moje krokiety niekształtne ale z sercem robione i dla rodziny, więc pewnie tylko moja mała chrześniaczka powie mi prawdę smaczne czy nie :-).

      Do 4 stycznia jesteśmy w domach. Potem rozpoczynamy toure po Polsce i Europie: Szklarska Poręba – Włochy (Livigno) – Portugalia (Lago Azul) – Wałcz... W zakładce „Kalendarium” aktualna łączka. W styczniu 8 dni w domu, w lutym 3, w marcu 4, w kwietniu 8, w maju 4 .. i niezależnie od tego, jak bardzo lubiłabym trenować i ludzi z którymi pracuję, to dużo. Ktoś mówił, że cel uświęca środki i jak już się podejmuje wyzwanie, to z zaangażowaniem i do końca. Nowym miejscem są Włochy, jeszcze tam nie byliśmy. Doczytuję w Internecie, że Livigno, to duży ośrodek narciarski, o specyficznym mikroklimacie, miejscowość leżąca w dawnej strefie wolnocłowej ;-). Będzie jeszcze okazja, by zdać relacje.

      Tymczasem na Święta dostałam zgodę by zabrać ergometr do domu (wręcz takie wskazanie :-)). Będę trenować przy choince i kolędach ;-]. Jak to mawiała moja pierwsza w seniorskim wiosłowaniu partnerka z osady „My tu gadu gadu, a Niemcy się zbroją”. Nie tylko Niemki ale też Greczynki, Włoszki, Holenderki, Kanadyjki… wiec i ja pozostaję czujna :-).

      Wszystkim Wam, którzy tu zaglądają i nie, życzę 
                                            Zdrowych Spokojnych Ciepłych Świat. 
                                                                                                           Magda
      Add Comment
       
      ŚNIEG ŚNIEG ŚNIEG 07/12/2011
      4 Comments
       
      Od dwóch dni pruszy śnieg, jutro część grupy testuje trasy biegowe w Jakuszycach, my najprędzej przypniemy narty biegowe w piątek rano. 
      Picture
      Łabski Szczyt


      Zamieszczam zdjęcia z treningu na Łabski Szczyt – Śnieżne Kotły – Szrenincę. Ładne widoki, było bardzo wietrznie, teraz już pewnie biało. 


      Picture
      Na Szrenincy od lewej Monika Kowalska, Agnieszka Renc i Jaclyn Halko
      W Szklarskiej Porębie pojawił się Pan Tadeusz - dietetyk, który imponuje ogromną wiedzą i zachęca do zwracania baczniejszej uwagi na jakość jedzenia. Niezwykle przydatne informacje.

      Co drugi dzień mamy trening na ergometrze i siłowni, a dzisiaj już po raz drugi w przeciągu tygodnia przebiegłam 21 km w około 120 minut. Na trasie spotykamy lekkoatletów, mijam ich tylko jak biegną w drugą stronę lub robią ćwiczenia w biegu (ogólnie podziwiam, choć my też jesteśmy dzielne).

      Dzisiaj czekają nas jeszcze ćwiczenia z piłkami lekarskimi i meczyk w piłkę nożną 
      :-).  Kto wygra? 
      Picture

      Ach jeszcze o Świętym Mikołaju. W nocy z 5/6 grudnia po hotelu Maraton grasowały Mikołaje ;-). I mimo, że za drzwiami zostawiłam jedynie wysłużone adidaski dostałam prezenty. Dziękuję! Część już zjadłam.

                                 Pozdrawiam, Magda

      4 Comments
       
      SZKLARSKA PORĘBA 01/12/2011
      0 Comments
       
         Od 4 treningów jesteśmy w Szklarskiej Porębie. Wcześniej zaliczyliśmy badania wydolnościowe i już tradycyjnie Centralny Ośrodek Medycyny Sportowej w Warszawie. Poza ogromniastą torbą zabrałam narty biegowe, rower i trenażer rowerowy. Jest nas zawodniczek 5 + Trener. Nową osóbką jest Monika Kowalska. 
      Picture
      Jaclyn Halko podczas testu wydolnościowego
      Jeszcze nie ma śniegu, więc we wtorek zdobyłyśmy Wysoki Kamień i pobiegałyśmy, a po południu trening na siłowni. Dzisiaj rano z Agnieszką 171 minut trenowałyśmy na rowerze, byłyśmy w Jakuszycach i Harachowie. Fajna trasa. Wyszło ponad 2000 tysiące kalorii i 37,5 km. Po południu 30 minut biegu i ćwiczenia na sali.

      Dzisiaj przyjeżdżają zawodnicy wagi lekkiej i krótkich wioseł mężczyzn, ich trenerzy 
      i fizjoterapeuci. Nową osobą na powołaniu jest pan Tadeusz- dietetyk.

      Picture


      Jutro w planie dłuższy trening w terenie i wolne popołudnie (dziewczyny zapowiedziały akcję – poszukiwanie prezentów, więc też pójdę). 


      Picture
      Obraz monitora podczas wykonywania testu


      PS. Zdjęcia z badań w Instytucie Sportu. Na nim Jaclyn. Ja mam pamiątkowy filmik, ale go nie zamieszczam :)
                                                                                                
                                 Pozdrawiam, Magda



      Add Comment
       
      LISTOPAD 18/11/2011
      0 Comments
       
        Powracam :-) . W listopadzie odwiedziłam Zakład Poprawczy w Poznaniu. W ramach projektu „Od zera do bohatera” spotkałam się tam z wychowankami. Po części „oficjalnej” oprowadzono mnie po obiekcie. Dziękuję za możliwość zajrzenia za mury zakładu i garść wiedzy o jego funkcjonowaniu.. Strona internetowa placówki http://www.poznan.zp.gov.pl/.
      Picture
      W międzyczasie odbyłam również Pięciodniowy Turnus w Centrum Terapii Manualnej w Sierosławiu. Co dzień zajmowano się nami ok. 6h – zabiegi, zajęcia indywidualne i duża porcja wiedzy z anatomii, o stresie i jego wpływie na ciało, o prawidłowej i nieprawidłowej postawie, najogólniej mówiąc o sobie. Cenne były doświadczenia innych uczestników i pracowników, warto było. To wszystko w ramach posezonowej regeneracji :-) (dziękuję!!).   

      Pod koniec listopada jadę na badania do Instytutu Sportu w Warszawie a następnie na zgrupowanie do Szklarskiej Poręby. W klubie praca wre :-)  Mam tu swoją ekipę treningową – najczęściej dwie lekkuski i Teresa. 
      Do zobaczenia jutro o 8:15 !!
                                                                                Pozdrawiam, Magda

      Polecam link >>
      Add Comment
       
      << Previous

         Witaj!

        Treningi, zgrupowania, zawody...O tym co porabiam na co dzień.


        :-)

        Archiwum

        February 2012
        January 2012
        December 2011
        November 2011
        October 2011
        September 2011
        August 2011
        July 2011
        June 2011
        May 2011
        April 2011
        March 2011
        February 2011
        January 2011
        December 2010
        November 2010
        October 2010
        September 2010
        August 2010
        July 2010
        June 2010
        May 2010
        April 2010
        March 2010
        February 2010
        January 2010


      Create a free website with Weebly