Kilka dni temu małą grupą (4 zawodniczki, trener i fizjoterapeuta) wylądowaliśmy w Zurychu. Dalej ze Szwajcarii przemieszczaliśmy się busem w kierunku Livigno. Po drodze przebijaliśmy się przez liczne tunele, jeden z nich pokonaliśmy razem z innymi samochodami na platformach i torach. Jak doczytałam później był to tunel Munt La Schera ważny dla rozwoju Livigno jako ośrodka narciarskiego i centrum sportów zimowych. Podobno wcześniej tj. przed 1964 rokiem, Livigno było przez ponad 9 miesięcy w roku odcięte od świata.
 Od lewej Agnieszka Renc, Weronika Deresz, ja i Jacyn Halko
Tytułowe „rozrywka i zakupy duty free” to jeden z opisów tego miejsca. Livigno bowiem znajduje się w obszarze dawnej strefy wolnocłowej. Ceny w sklepach są bardzo korzystne, zdążyliśmy już to pobieżnie sprawdzić ;-).
Livigno posiada 35 wyciągów narciarskich i zróżnicowane trasy o łącznej długości 115km. To, co dla nas ważne, to również spora ilość świetnie przygotowanych tras na narty biegowe i do tradycyjnego biegania oraz wysokość (ok. 1800 m n.p.m.).
Na siłownię dojeżdżamy lokalnymi autobusami, w tym samym miejscu jest też basen pływacki.
 Czekając na autobus..
Z Polski busem dostarczono nam narty biegowe, nowe ergometry, materace, tzw. „berety”, „fasolki”, „trickboard’y” oraz piłki do ćwiczeń, ciężarki i sztangi (by zbudować na siłowni nasze nieodzowne ćwiczenie - dociąganie do deski). Tak więc mamy tu wszystko, co być powinno a nawet więcej.
 Specjalne trasy dla amatorów szybkiej jazdy Miasteczko jest bardzo klimatyczne, dużo kościołów i kościółków, ciekawa architektura i malunki na budynkach. Są też rzeźby lodowe oraz miejsce gdzie można wypożyczyć skutery śnieżne, pojeździć na koniu lub wynająć sportowe auto - Subaru Imprezę lub Mitshubishi Lancer Evolution i pojeździć po oblodzonych drogach Livigno.
Jeszcze o kuchni… Jemy we włoskiej restauracji codziennie na obiad i kolację mamy do wyboru kilka zestawów. Śniadanie jest również imponujące. Jedzenie jest naprawdę smaczne, dobrze podane, a obsługa popisuje się przed nami znajomością polskich słówek („Dobzie?”, „Dla Pani” – stosowane też przy podawaniu talerza osobom płci męskiej ;-D).
 Z Agnieszką po treningu na siłowni ;-) W Livigno niemal co krok można usłyszeć polski język, najwyraźniej polscy turyści / narciarze również polubili to miejsce. W hotelu i sali ćwiczeń spotykamy niemieckich kolarzy, na siłowni włoskich wioślarzy, a na nartach doktor widział znaną włoską biegaczkę -Mariannę Longa.
Czekamy więc na szerszą reprezentację wioślarzy, którzy dołączą 5 lutego. Nie będziecie zawiedzeni ;-) PS. To był najdłuższy wpis jaki stworzyłam, gratulację dla wytrwałych :-) Pozdrawiam, Magda
Do dzisiejszego wpisu załączam kilka zdjęć z wczorajszego biegu.
Wrażenia? ... Dystans pokonałam w czasie 1h 17 min i 28 sekund. Na pierwszych kilkudziesięciu metrach zażarta walka o jak najlepszą pozycję. Byłam mocno skupiona, ktoś deptał mi po nartach, ja deptałam innych, stykały się kijki.
Z tego zamieszania ktoś stracił równowagę i zrobił się mały „kocioł”, okazuje się, że potrafię szybko się podnieść ;-). Dopiero, kiedy bieg się rozciągnął zaczęłam się zastanawiać nad rytmem i oddechem.
Zajęłam 4 pozycję wśród kobiet. Duże emocje, pozytywny wysiłek. Polecam!
Po południu godzina na ergometrze, dziś powtórka z nart (tym razem 2h) i wolne popołudnie, którego zdecydowanie już potrzebowałam.
Moje muzyczne odkrycie wczorajszej nocy Rika Maisey.
Pozdrawiam, Magda
Dzisiaj część zawodników zdecydowała się wziąć udział w Biegu Tysiąclecia, zaliczanym do klasyfikacji generalnej cyklu Salomon Nordic Sunday. Będziemy się ścigać na nartach biegowych. Można było wybrać styl (klasyczny/ dowolny) i dystans mini lub mega. Wybraliśmy dystans mega czyli 18,6km i styl dowolny. Start o 11:15. Lista zgłoszonych pod adresem >> . Opis trasy: Start na Polanie w stronę strzelnicy, za strzelnicą w prawo, krótki odcinek prosto, w prawo na drogę w lesie i na Górny Dukt (Wołga). Na pierwszym skrzyżowaniu (pkt 19) w lewo w TVP Polonia. Na kolejnym skrzyżowaniu (pkt 14a) prosto do skrzyżowania pod Krogulcem (13). Tu w prawo do pkt 24 i w prawo do Rozdroża pod Cichą Równią. Dolnym Duktem do mety (lub na drugie okrążenie). Mało mi to mówi, więc będę biec za ludem :-). Zresztą trochę nas jest więc będzie dobrze. Z kobiet pobiec zdecydowała się tylko Weronika Deresz, Agnieszka wsparła mnie smarem do nart. Dostałyśmy piękne koszulki, mój numer, to 545. Więcej informacji na stronie pod adresem >>. Trzymajcie kciuki za bezpieczny, pełen wrażeń (i szybki) wyścig !! Pozdrawiam, Magda
Zakończył się nasz „tydzień testowy” w Szklarskiej Porębie. Pozostało jeszcze osiem dni treningów tutaj. Jest dużo śniegu, dużo ludzi, dużo treningów ale też dużo dobrego jedzenia :-).
Co do testów: zaczęłyśmy od ergometru - 60 minut maksymalna moc na tempie 22, potem był sprawdzian 10 chwytów, z których liczył się ten najmocniejszy, następnie 60 sekund na maxa, w międzyczasie sprawdzian siły maksymalnej dociąganie do deski i wyciskanie. Poniedziałek rozpoczęłyśmy sprawdzianem 6km na ergometrze, a dziś już „prawie” ostatni test na 2km. Pod koniec zgrupowania jeszcze 7 minut dociągania do deski. Oczywiście wszystko opatrzone dobrą rozgrzewką i jeszcze dłuższym „rozwiosłowaniem”.
W międzyczasie byłyśmy kila razy po 2h na nartach biegowych. Doceniłam różnicę „narty posmarowane” a „narty nie posmarowane”. Wyjeździłam dłuższy dystans niż wcześniej, a komfort treningu najwyraźniej rośnie wraz z ilością zrobionych kilometrów.
Kilka dni temu odwiedziłam Harrachov’a i kupiłam cały worek czeskich czekolad. Zapasy szybko topniały, tym bardziej, że pokój dzielę z trzema amatorkami czekolady, a sprawdziany stanowiły świetne wytłumaczenie otwierania kolejnych tabliczek. Jutro ważenie :-/..
Od prawej: Agnieszka Renc, Jaclyn Halko, mały Arek Renc, Monika Kowalska (fot. Weronika Deresz) Na koniec jeszcze cytat Anthony’go de Mello: „Dobry sposób na przebycie większej odległości w krótszym czasie, to iść szybciej”. Banalne, muszę o tym pamiętać.
Pozdrawiam, Magda
Jedną ręką przekładając moje pierwsze w życiu krokiety oglądam Titanica. Smutna ale i piękna historia. Moje krokiety niekształtne ale z sercem robione i dla rodziny, więc pewnie tylko moja mała chrześniaczka powie mi prawdę smaczne czy nie :-).
Do 4 stycznia jesteśmy w domach. Potem rozpoczynamy toure po Polsce i Europie: Szklarska Poręba – Włochy (Livigno) – Portugalia (Lago Azul) – Wałcz... W zakładce „Kalendarium” aktualna łączka. W styczniu 8 dni w domu, w lutym 3, w marcu 4, w kwietniu 8, w maju 4 .. i niezależnie od tego, jak bardzo lubiłabym trenować i ludzi z którymi pracuję, to dużo. Ktoś mówił, że cel uświęca środki i jak już się podejmuje wyzwanie, to z zaangażowaniem i do końca. Nowym miejscem są Włochy, jeszcze tam nie byliśmy. Doczytuję w Internecie, że Livigno, to duży ośrodek narciarski, o specyficznym mikroklimacie, miejscowość leżąca w dawnej strefie wolnocłowej ;-). Będzie jeszcze okazja, by zdać relacje.
Tymczasem na Święta dostałam zgodę by zabrać ergometr do domu (wręcz takie wskazanie :-)). Będę trenować przy choince i kolędach ;-]. Jak to mawiała moja pierwsza w seniorskim wiosłowaniu partnerka z osady „My tu gadu gadu, a Niemcy się zbroją”. Nie tylko Niemki ale też Greczynki, Włoszki, Holenderki, Kanadyjki… wiec i ja pozostaję czujna :-).
Wszystkim Wam, którzy tu zaglądają i nie, życzę Zdrowych Spokojnych Ciepłych Świat. Magda
Od dwóch dni pruszy śnieg, jutro część grupy testuje trasy biegowe w Jakuszycach, my najprędzej przypniemy narty biegowe w piątek rano.
 Łabski Szczyt
Zamieszczam zdjęcia z treningu na Łabski Szczyt – Śnieżne Kotły – Szrenincę. Ładne widoki, było bardzo wietrznie, teraz już pewnie biało.
Na Szrenincy od lewej Monika Kowalska, Agnieszka Renc i Jaclyn Halko W Szklarskiej Porębie pojawił się Pan Tadeusz - dietetyk, który imponuje ogromną wiedzą i zachęca do zwracania baczniejszej uwagi na jakość jedzenia. Niezwykle przydatne informacje.
Co drugi dzień mamy trening na ergometrze i siłowni, a dzisiaj już po raz drugi w przeciągu tygodnia przebiegłam 21 km w około 120 minut. Na trasie spotykamy lekkoatletów, mijam ich tylko jak biegną w drugą stronę lub robią ćwiczenia w biegu (ogólnie podziwiam, choć my też jesteśmy dzielne).
Dzisiaj czekają nas jeszcze ćwiczenia z piłkami lekarskimi i meczyk w piłkę nożną :-). Kto wygra?
Ach jeszcze o Świętym Mikołaju. W nocy z 5/6 grudnia po hotelu Maraton grasowały Mikołaje ;-). I mimo, że za drzwiami zostawiłam jedynie wysłużone adidaski dostałam prezenty. Dziękuję! Część już zjadłam.
Pozdrawiam, Magda
Od 4 treningów jesteśmy w Szklarskiej Porębie. Wcześniej zaliczyliśmy badania wydolnościowe i już tradycyjnie Centralny Ośrodek Medycyny Sportowej w Warszawie. Poza ogromniastą torbą zabrałam narty biegowe, rower i trenażer rowerowy. Jest nas zawodniczek 5 + Trener. Nową osóbką jest Monika Kowalska.
Jaclyn Halko podczas testu wydolnościowego Jeszcze nie ma śniegu, więc we wtorek zdobyłyśmy Wysoki Kamień i pobiegałyśmy, a po południu trening na siłowni. Dzisiaj rano z Agnieszką 171 minut trenowałyśmy na rowerze, byłyśmy w Jakuszycach i Harachowie. Fajna trasa. Wyszło ponad 2000 tysiące kalorii i 37,5 km. Po południu 30 minut biegu i ćwiczenia na sali.
Dzisiaj przyjeżdżają zawodnicy wagi lekkiej i krótkich wioseł mężczyzn, ich trenerzy i fizjoterapeuci. Nową osobą na powołaniu jest pan Tadeusz- dietetyk.
Jutro w planie dłuższy trening w terenie i wolne popołudnie (dziewczyny zapowiedziały akcję – poszukiwanie prezentów, więc też pójdę).
 Obraz monitora podczas wykonywania testu
PS. Zdjęcia z badań w Instytucie Sportu. Na nim Jaclyn. Ja mam pamiątkowy filmik, ale go nie zamieszczam :) Pozdrawiam, Magda
Powracam :-) . W listopadzie odwiedziłam Zakład Poprawczy w Poznaniu. W ramach projektu „Od zera do bohatera” spotkałam się tam z wychowankami. Po części „oficjalnej” oprowadzono mnie po obiekcie. Dziękuję za możliwość zajrzenia za mury zakładu i garść wiedzy o jego funkcjonowaniu.. Strona internetowa placówki http://www.poznan.zp.gov.pl/. W międzyczasie odbyłam również Pięciodniowy Turnus w Centrum Terapii Manualnej w Sierosławiu. Co dzień zajmowano się nami ok. 6h – zabiegi, zajęcia indywidualne i duża porcja wiedzy z anatomii, o stresie i jego wpływie na ciało, o prawidłowej i nieprawidłowej postawie, najogólniej mówiąc o sobie. Cenne były doświadczenia innych uczestników i pracowników, warto było. To wszystko w ramach posezonowej regeneracji :-) (dziękuję!!). Pod koniec listopada jadę na badania do Instytutu Sportu w Warszawie a następnie na zgrupowanie do Szklarskiej Poręby. W klubie praca wre :-) Mam tu swoją ekipę treningową – najczęściej dwie lekkuski i Teresa. Do zobaczenia jutro o 8:15 !! Pozdrawiam, Magda Polecam link >>
Kończą się moje wakacje, choć niekiedy śmieję się z innymi wioślarzami na „pełnym etacie”, że przecież my prawie cały rok jesteśmy na koloni ;-). Zrobiłam sobie również przerwę w pisaniu tutaj, na stronie. Co się działo?
Przez pierwszy tydzień byłam nieco zdezorientowana. Z życia według ścisłego rytmu: trening, spanie, jedzenie, na około trzy tygodnie przechodzę do samodzielnego gospodarowania czasem.
Mam mnóstwo pomysłów. Po kilku dniach nabieram wprawy w planowaniu nadzwyczaj ciepłej końcówki września i pierwszych dni października.
Na początek kilka dni w Poznaniu, a potem w Beskidach, gdzie po raz pierwszy doświadczam jak bardzo bardzo przyjemnie jest wejść na szczyt (powoli) i położyć się na trawie (na dłużej niż chwilę). Jak wspaniale smakuje kanapka na górze i naleśniki zaraz po powrocie.
W Poznaniu spędzam czas z najbliższymi, gotuję i korzystam z atrakcji kulturalnych miasta ;). Z Natalią Madaj testujemy zajęcia w jednym z poznańskich fitness klubów. Tak mijają trzy tygodnie.
Od jutra ruszam z treningami w klubie nad Wartą.
**************
Na zaproszenie odwiedziłam dziś Kórnickie Centrum Sportu i Rekreacji. Oprowadzono mnie po obiekcie ( http://www.oaza.kornik.pl/), wręczałam medale młodym pływakom i odcisnęłam swoją dłoń w gipsowej masie. Odlew zawiśnie na ścianie olimpijczyków. Miło, dziękuję!! *************** ... i z jeszcze innej beczki.. Przez jakiś czas zastanawiałam się czy w naszej sportowej grupie wagi lekkiej kobiet nastąpią jakieś zmiany personalno-systemowo-osadowe. Nie wiem za wiele i zostawiam to. Jakby nie było najlepszą rzeczą jaką mogę zrobić to trenować konsekwentnie.
Pozdrawiam, Magda
Z dzisiejszego repasaż do finału awansowały Rosjanki, Włoszki, Brytyjki i Austriaczki. Jutro o 13:33 (12:33 czasu polskiego) finał Mistrzostw Europy dwójek wagi lekkiej kobiet. Po kolei wg torów: RUS ITA POL GRE GBR AUT Pełny plan finałów na stronie link >> Wyścigi można śledzić na żywo na stronie pod linkiem >> oraz w Eurosporcie. Trzymajcie kciuki :) Pozdrawiam, Magda
|